Lipiec 2025

Wakacje, wakacje…

Można się zachłysnąć,

nawet trzeba:

wolnością,

odpoczynkiem,

zabawą.

Cudownie. Wymarzony urlop: Idę z mężem wzdłuż plaży, rozglądając się na prawo i lewo.

Gdzież to ukryli się nasi synowie, którzy oczywiście musieli pierwsi przed nami zobaczyć morze. Gdzieś tam, wśród wesołego gwaru, słyszę:

” Mamo! Mamo!”

Brzmi tak znajomo.

Czy w każdym języku mama rozumie to słowo? No nie! To jednak oni. „Szaleją” w morzu. A przecież nie taki był plan. Nie byliśmy przygotowani na kąpiel. To miał być tylko taki „rozpoznawczy” wypad na plażę.

Ale co tam, jest tak ciepło. Spodenki obeschną zanim wrócimy do mieszkania.

Po prostu: Dzieci. Radość.

„Dzisiejszy świat boi się dziecka.” Te słowa usłyszałam dosłownie w drugim dniu mojego małżeństwa. To było tak dawno. Przez te lata coraz bardziej doświadczam, że były one niemal prorocze i wypełniają się coraz bardziej.

Ale wróćmy do początku jakiejś historii:

Młodzi, zakochani, decydują się, aby kroczyć przez życie razem. Bardzo szybko, albo jednak całkiem późno pojawia się pragnienie, aby ta miłość zakwitła w dzieciach. I tutaj zaczyna się problem…

Starania,

badania,

smutna diagnoza…

„Dziecka nie będzie”.

I można powiedzieć , że to koniec historii o rodzinie z dzieckiem.

Ale przecież,.. Życie daje tyle możliwości. Mamy siebie nawzajem. Nie mamy innych zobowiązań. Możemy się rozwijać, podróżować. Co tylko się wymarzy…

Każdy ma prawo dokonywać odpowiednich dla siebie wyborów.

Ale wybierać musimy.

Możemy też otworzyć szerzej, odważniej otworzyć oczy i zauważyć, że DZIECKO/DZIECI, przecież są.

Czasem czekają, a czasem nie. Ale z pewnością potrzebują MAMY i TATY.

Są dzieci, które ktoś porzucił. Nie pytajmy dlaczego. Bo pojawią się oskarżenia. A naprawdę nie znamy historii tych osób. Tak czy inaczej zadziało się coś bardzo złego. Dziecko zostało porzucone. Trauma, jakiej doświadczyło, jej konsekwencje nie znikną i nie wyparują tak po prostu.

Dobrze być tego świadomym, by jakoś uporać się z tym wszystkim, co każdy gdzieś, przypadkiem słyszał o trudnych nastolatkach. ”Wieści” okraszone szeptanym komentarzem: „no ale czego się spodziewać, skoro to jest syn/ córka adoptowany”.

Decyzję o adopcji podejmujmy rozważnie, świadomie.

Może dobrze przyjąć założenie, że to czy ja chcę być mamą/tatą, powinno być na drugim planie. Po pierwsze: to konkretne dziecko, już JEST i potrzebuje rodzica, by wzrastać.

A dzieci nie potrzebują rodziców doskonałych, ale obecnych, odważnych, kochających. Kluczem sukcesu jest miłość. Dziecko jest jak ziarno. W nim złożony jest dar, potencjał. Jego wzrost wymaga czasu, naszego zaangażowania. Towarzysząc mu, mamy szansę być świadkami tego rozwoju. Dziecko może rozwinąć w pełni swoje możliwości, nawet pomimo trudnych doświadczeń, tylko w oparciu o bliskie relacje, które tworzy z osobą w pełni zaangażowaną w jego życie. Aby mogło czuć się bezpieczne w świecie, musi poczuć się bezpieczne w oparciu o mamę/tatę.

Bycie rodzicem to nie jest sielanka. Trzeba mocno stąpać po ziemi, aby móc być oparciem dla tej bezbronnej istoty, którą decydujemy się obdarzyć naszą miłością.

W dzisiejszym świecie tak często słychać pytanie o sens życia.

Mogę z całą odpowiedzialnością mamy, która towarzyszy swoim dzieciom w chwilach cudownych i trudnych, powiedzieć, że rodzicielstwo owszem jest wyzwaniem, ale nadaje życiu SENS.

ODWAGI !

Mojżesz w czasie wędrówki ze swoim ludem doświadczał różnych emocji, także furii. Przecież roztrzaskał kamienne tablice. Może zrozumieć nasze wątpliwości, rozterki.

Mojżeszu wstawiaj się za nami, aby nie brakło nam odwagi przy podejmowaniu decyzji o adopcji.”

Mama


Wesprzyj nasze działania dokonując

wpłaty na rzecz Fundacji Dzieło Pomocy Dzieciom

Wesprzyj Fundację szybkim przelewem lub BLIKiem

wdpgk loader image

Wpłaty realizowane przez Przelewy24


Wesprzyj Fundację szybkim przelewem lub BLIKiem

wdpgk loader image