Są takie doświadczenia, o których mówi się szeptem. Albo wcale.
Bo trudno znaleźć słowa. Bo wstyd. Bo poczucie, że „tak nie powinno być”. A czasem dlatego, że bardzo chcielibyśmy pomóc — a nie wiemy jak.
O depresji poporodowej słyszymy coraz częściej. Uczymy się ją rozpoznawać i nazywać.
Ale o depresji poadopcyjnej mówi się wciąż zbyt rzadko. A ona istnieje. I dotyka realnych, kochających, zaangażowanych rodziców.

Czasem w głowie mamy adopcyjnej pojawiają się myśli, które przerażają ją samą:
„Czekałam na to dziecko tak długo… a teraz nic nie czuję.”
„Jest we mnie pustka. I strach.”
„Nie tak to sobie wyobrażałam.”
„Czy ja w ogóle będę potrafiła pokochać to dziecko?”
„Jest mi potwornie smutno.”

Jeśli takie myśli się pojawiają — to nie znaczy, że jesteś złą mamą.
To znaczy, że jesteś mamą w ogromnym kryzysie.

Adopcja to spotkanie dwóch światów. Dorosłych, którzy długo czekali, często wiele stracili i wiele przeszli. I dziecka, które również niesie w sobie stratę, lęk, doświadczenie odrzucenia. To spotkanie bywa piękne — ale bywa też bardzo trudne.

Nowa odpowiedzialność, zmiana całego życia, brak snu, napięcie, próby budowania więzi, które nie zawsze przychodzą od razu… To wszystko może przytłaczać. Czasem zamiast radości pojawia się zmęczenie, smutek, poczucie winy i myśl: „Co jest ze mną nie tak?”

Nic z Tobą nie jest „nie tak”.

Depresja poadopcyjna może mieć wiele źródeł: trudności w budowaniu przywiązania, wyczerpanie, brak wsparcia, rozczarowanie tym, że rzeczywistość różni się od marzeń, nieprzeżytą żałobę po rodzicielstwie biologicznym, napięcia w małżeństwie… To nie jest jedna przyczyna. To splot wielu doświadczeń.

Dlatego tak ważne jest, byś była uważna na siebie.
Jeśli czujesz, że smutek Cię zalewa, że brakuje sił, że wszystko jest „za dużo” — zatrzymaj się. I spróbuj być dla siebie tak dobra, jak chciałabyś być dla swojego dziecka.

Nie musisz wszystkiego wiedzieć.
Nie musisz wszystkiego udźwignąć sama.

Poproś o pomoc. Konkretną. O obiad, o zakupy, o godzinę snu. O to, by ktoś pobył z dzieckiem, gdy Ty złapiesz oddech. Zadbaj o ciało — sen, ruch, światło dnia. I pozwól sobie na małe momenty bliskości z dzieckiem — nawet jeśli na razie są ciche i niepewne.

Pamiętaj też o tym: miłość nie zawsze pojawia się od razu.
Czasem rodzi się powoli. Przez dotyk, spojrzenie, wspólne bycie. Przez oswajanie się ze sobą nawzajem. Jak przyjaźń, o której mówił Lis w „Małym Księciu” — wymagająca czasu i cierpliwości.

A jeśli czujesz, że mimo starań jest coraz trudniej — szukaj pomocy.
To nie porażka. To akt odpowiedzialności. Grupy wsparcia, psycholog, terapeuta znający temat adopcji — oni są po to, byś nie została z tym sama.

Nie pozwól, by depresja zamknęła Cię w ciszy i samotności.
Jesteś ważna. Twoje emocje są ważne.
I naprawdę — nie jesteś w tym sama.

Mama – pedagog specjalny


Wesprzyj nasze działania dokonując

wpłaty na rzecz Fundacji Dzieło Pomocy Dzieciom

Wesprzyj Fundację szybkim przelewem lub BLIKiem

wdpgk loader image

Wpłaty realizowane przez Przelewy24


Wesprzyj Fundację szybkim przelewem lub BLIKiem

wdpgk loader image